prokuratura w Pruszkowie
 
 

Linki

 
    
 

 

 

 

Czytasz wypowiedzi znalezione dla frazy: prokuratura w Pruszkowie





Temat: namierzanie maila- kto i gdzie
Powiem wam - prokuratura w Pruszkowie, a problem maja bo jakbyscire sie
orientowali co do prawa, zwłaszcza procedury karnej i prawa dowodowego, to
byscie wiedzieli jak problematyczne sa dowody i sprawy oparte na dowodach
elektronicznych. Poza tym nie wiem jak mozna wymagac od 50 letniego prawnika
"podstawowej " znajomosci sieci jesli on komputery ocenia po wygladzie a nie
tym co maja w środku. Za to jest 30 letnim praktykiem prawa karnego wiec
jego specjalizacja poszła w inna strone. Ja tez studiuje prawo i potrafie to
zrozumiec.
Sprawa wam moze śmierdzieć albo i nie- to juz nie jest ważne. pozostaje
tylko pytanie- jesli w kompie ( kobieta przyniosła cały komp do prokuratury)
we wlasciwosciach maila sprawdza IP  z jakiego wyslano, trace routem moga
sprawdzic siec i do jej admina powinni sie zwrócić tak??

Abstrachujac od tematu- ustawa o ochronie danych osobowych NIE obowiazuje w
stos do prokuratury.
Każda instytucja prywatna czy państwowa ma obowiazek ujawnic inf. jesli moga
byc pomocne w sprawie.
Dzięki za pomoc.
Marek Nedd Ludd Brogowski
n@wp.pl

Wywietl reszt postw



Temat: namierzanie maila- kto i gdzie
Nedd Ludd claimed:

Powiem wam - prokuratura w Pruszkowie, a problem maja bo jakbyscire sie


O! Pruszków. Wejdź na #pruszkow i zagadnij do Ave` albo do krzynia.
Piszę to całkiem serio - oni Ci pomogą (Ave jest administratorem
wavenetu).

Sprawa wam moze śmierdzieć albo i nie- to juz nie jest ważne. pozostaje
tylko pytanie- jesli w kompie ( kobieta przyniosła cały komp do prokuratury)
we wlasciwosciach maila sprawdza IP  z jakiego wyslano, trace routem moga
sprawdzic siec i do jej admina powinni sie zwrócić tak??


Tak. Im bardziej śmierdzi, tym szybciej.

Dzięki za pomoc.


Nie łam się, z gówniarzami można wygrać. Wywietl reszt postw



Temat: namierzanie maila- kto i gdzie
... and Nedd Ludd disseminated foul capitalist propaganda:

Powiem wam - prokuratura w Pruszkowie, a problem maja bo jakbyscire sie
orientowali co do prawa, zwłaszcza procedury karnej i prawa dowodowego, to
byscie wiedzieli jak problematyczne sa dowody i sprawy oparte na dowodach
elektronicznych. Poza tym nie wiem jak mozna wymagac od 50 letniego prawnika
"podstawowej " znajomosci sieci jesli on komputery ocenia po wygladzie a nie
tym co maja w środku. Za to jest 30 letnim praktykiem prawa karnego wiec
jego specjalizacja poszła w inna strone. Ja tez studiuje prawo i potrafie to
zrozumiec.
Sprawa wam moze śmierdzieć albo i nie- to juz nie jest ważne. pozostaje
tylko pytanie- jesli w kompie ( kobieta przyniosła cały komp do prokuratury)
we wlasciwosciach maila sprawdza IP  z jakiego wyslano, trace routem moga
sprawdzic siec i do jej admina powinni sie zwrócić tak??


Dokładnie.
Na wszelki wypadek pod adresem:
http://echelon.pl/pubs/email-abuse.pdf

znajdziesz dokument Pawła Krawczyka wyjaśniający, co oznaczają
poszczególne nagłówki emaila oraz informacje dla czego, nie można im
ufać.

Wywietl reszt postw



Temat: Akta Pruszkowa na ulicy
Akta Pruszkowa na ulicy
"W pierwszym odruchu po przejrzeniu części dokumentów chciał pojechać do pruszkowskiej prokuratury, z której pochodzi najwięcej dokumentów."

"Taka zguba nie powinna się zdarzyć - tłumaczy, dlaczego oddał urządzenie "Gazecie"."

Taaaa, wysądował kto da więcej i trafiło do Wybiórczej. Tam pendrive jest szczególnie bezpieczny,skopiowany na dziesiątki sposobów. Dziennikarze śledczy Wybiórczej tylko czekali na taki kąsek.
Drogi panie, nie wie pan, że pierwsza myśl jest zawsze najlepsza? Trzeba było pena zakleić w kopertę, wejść do prokuratury i oddać go na portierni.
No, ale pieniądz nie śmierdzi. Co znalazcy po pieniądzach, jak w głowie pusto... Wywietl reszt postw



Temat: Ziobro: Zaostrzyć kary dla pedofilów
Prokuratura W Pruszkowie chroni bandytę
Prokuratura w Pruszkowie chroni sprawcę spowodowania rozstroju zdrowia i nie
podejmuje czynności na skutek zawiadomienia o przestępstwie złożonego przez
osobę poszkodowaną. W odpowiedzi podała, że są to "niczym nie uzasadnione
domysły". Na tej zasadzie można odmówić każdemu zgłoszeniu ofiary: gwałtu,
napadu, a nawet informacji o usiłowanym zabójstwie. Zgłoszenie do kontroli ani
zażalenie do sądu również nie zadziałały - sąd ( grodzki !) w Pruszkowie, który
rozpatrywał zażalenie przekazane tam przez Prokuraturę, nie podając
jakiegokolwiek uzasadnienia podtrzymał jej stanowisko. Tak więc w majestacie
prawa chroni się bandytę, który codziennie maltretuje od 3 lat dwie postronne
osoby, celowo wywołując silny stres, w tym jedną starszą osobę chorującą na
serce, u której wywołał pogorszenie stanu zdrowia i hospitalizację,
wykorzystując fakt całkowitej bezkarności, również podsycanej przez bierność i
uniki policji. Wywietl reszt postw



Temat: Ziobro: Zaostrzyć kary dla pedofilów
Prokuratura w Pruszkowie chroni bandytę
Prokuratura w Pruszkowie chroni sprawcę spowodowania rozstroju zdrowia i nie
podejmuje czynności na skutek zawiadomienia o przestępstwie złożonego przez
osobę poszkodowaną. W odpowiedzi podała, że są to "niczym nie uzasadnione
domysły". Na tej zasadzie można odmówić każdemu zgłoszeniu ofiary: gwałtu,
napadu, a nawet informacji o usiłowanym zabójstwie. Zgłoszenie do kontroli ani
zażalenie do sądu również nie zadziałały - sąd ( grodzki !) w Pruszkowie, który
rozpatrywał zażalenie przekazane tam przez Prokuraturę, nie podając
jakiegokolwiek uzasadnienia podtrzymał jej stanowisko. Tak więc w majestacie
prawa chroni się bandytę, który codziennie maltretuje od 3 lat dwie postronne
osoby, celowo wywołując silny stres, w tym jedną starszą osobę chorującą na
serce, u której wywołał pogorszenie stanu zdrowia i hospitalizację,
wykorzystując fakt całkowitej bezkarności, również podsycanej przez bierność i
uniki policji. Wywietl reszt postw



Temat: Wielkie osiedle pod lupą CBA
Wielkie osiedle pod lupą CBA
Koło Ożarowa Maz. miał powstać olbrzymi moloch. CBA bada, czy władze miasta
zgodnie z prawem uchwaliły plan zagospodarowania.
www.zw.com.pl/artykul/350628_Wielkie_osiedle_pod_lupa_CBA.html
Od czterech miesięcy agenci CBA badają, jak zapadały decyzje w sprawie
uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania dla działek znajdujących się we
wsiach Kręczki i Kaputy. Z zawiadomienia, które z CBA trafiło do prokuratury w
Pruszkowie, wynika, że przy sporządzaniu planu mogło dojść do nieprawidłowości.

„i domy wielorodzinne”

Urząd Marszałkowski przy decyzji o odrolnieniu ziemi w tych miejscowościach
pozwolił, aby stawiano tam domy jednorodzinne. Tymczasem rada miejska w
Ożarowie przyjęła uchwałę, która dopuszczała możliwość stawiania tam też
budownictwa wielorodzinnego. W przyjętym przez radę planie, który liczy
kilkaset stron, w rozdziale „Teren zabudowy mieszkaniowej jednorodzinnej”
znalazł się zapis dopuszczający budowę bloków mających cztery piętra.

Wywietl reszt postw



Temat: Kiedy DECYZJE w sprawie waszej pani poseł ?
A co z katarasińską?

Piątek, 1 lipca 2005

Zarzut dla byłej posłanki SLD za wypadek drogowy po alkoholu
IAR - dodane 43 minuty temu

Zarzut spowodowania wypadku drogowego pod wpływem alkoholu przedstawiła
prokuratura w Pruszkowie - kaliskiej byłej posłance SLD Renacie Szynalskiej. W
najbliższych dniach sprawa ma się zakończyć skierowaniem do sądu aktu
oskarżenia.

Do zdarzenia doszło we wrześniu ubiegłego roku w miejscowości Urzut koło
Nadarzyna (Mazowieckie). Szynalska swoim volkswagenem passatem ominęła
samochód, który zatrzymał się przed przejściem dla pieszych i potrąciła,
przechodzącego przez jezdnię 18-latka. Chłopak trafił do szpitala z połamanymi
nogami i obrażeniami głowy.

Dopiero po czterech godzinach po wypadku posłanka poddała się badaniom na
zawartość alkoholu. Wykazały one wówczas 0,4 promila. Według biegłego, w chwili
wypadku posłanka miała jednak około promila alkoholu we krwi. Biegli uznali
również, że obrażenia jakich doznał 18-latek nie były ciężkie. Dlatego
Szynalskiej grozi nie do ośmiu, a do trzech lat pozbawienia wolności. Po
wypadku Szynalska zrezygnowała z członkostwa w SLD. (mn)
Wywietl reszt postw



Temat: Kariera Piotra Szynalskiego, człowieka SLD
Już nie w SLD
Posłanka Renata Szynalska i jej mąż Piotr, były wiceprezes zarządu koncernu
Energa SA w Gdańsku, złożyli w piątek pisemne rezygnacje z członkostwa w SLD -
poinformował PAP szef rady miejskiej tej partii w Kaliszu, Andrzej
Ordziejewski.

Wcześniej oboje zawiesili swoje członkostwo w SLD.

PAP nie udało się w piątek skontaktować z Szynalskimi - nie odbierali swoich
telefonów komórkowych. Niemożliwy był także kontakt z Dorotą Swinarską-Miłek,
szefową koła nr 30 SLD w Kaliszu, do którego należeli Szynalscy.

Szynalski na początku roku został powołany na stanowisko wiceprezesa koncernu
Energa SA w Gdańsku. Do tego czasu pełnił funkcje dyrektora generalnego
Energetyki Kaliskiej SA w Kaliszu (EKSA). Media donosiły, że Szynalski żegnając
się z prezesurą w Kaliszu, hojnie obdzielił posadami w EKSA kolegów z Sojuszu i
swoją rodzinę.

W spółce zatrudnił m.in. trzech byłych prezydentów Kalisza, wśród nich obecnego
przewodniczącego rady miejskiej - Zbigniewa Włodarka. Szynalskiemu zarzucono
także podpisywanie tzw. umów społecznych gwarantujących wieloletnią ochronę
pracowników energetyki przed zwolnieniem.

W poniedziałek zarząd koncernu ma rozpatrzyć ewentualne odwołanie go także ze
stanowiska dyrektora kaliskiego oddziału - poinformował w piątek rzecznik
prasowy koncernu Mieczysław Wrocławski.

Z kolei Renata Szynalska we wrześniu potrąciła autem pod Nadarzynem 18-latka.
Nie zatrzymała się przed pasami, którymi przechodził, mimo że przepuszczał go
inny samochód. Chłopak trafił do szpitala z urazami kończyn i głowy. Na badanie
zawartości alkoholu we krwi posłanka wyraziła zgodę dopiero po czterech
godzinach. Jak się okazało, miała wówczas 0,19 mg alkoholu w wydychanym
powietrzu, czyli około 0,4 promila. Prokuratura w Pruszkowie uzupełnia teraz
wniosek o uchylenie immunitetu poselskiego Szynalskiej.

Po wypadku Szynalska zawiesiła swoje członkostwo w SLD i klubie parlamentarnym
Sojuszu. Zapowiedziała wtedy, że jest gotowa zrzec się immunitetu. W
parlamencie zasiada trzecią kadencję.

Jak poinformował Ordziejewski, rezygnacje Szynalskich skierowane do
przewodniczącej koła nr 30 są "odręcznie napisane i krótkie". Podali, że
rezygnują z członkostwa w SLD z dniem 3 lutego. "Jest to dla mnie sprawa
zamknięta" - podkreślił. Wywietl reszt postw



Temat: Guzek oszustką!!!
Niestety to jest prawdą. Rachunków nie ma, jaki sprzęt kupiono - nie wiadomo!
Dochodzenie w sprawie "tej maralizatorki" prowadzi Rejonowa Prokuratura w
Pruszkowie. Niech spróbuje zaprzeczyc,ze to nieprawda - najlepiej w jej
gazetce. Wywietl reszt postw



Temat: Skandal z księgami wieczystymi w Pruszkowie
Skandal z księgami wieczystymi w Pruszkowie
Nieciekawa atmosfera robi się wokół starosty Smolińskiej

www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_050222/warszawa_a_1.html
Prokurator bada sprawę kradzieży ksiąg wieczystych w Pruszkowie
HANDEL CUDZYMI GRUNTAMI?

W Pruszkowie wrze. Na wynoszeniu z Sądu Rejonowego dwóch tomów ksiąg
wieczystych przyłapano Annę Z., urzędniczkę Wydziału Geodezji tutejszego
starostwa, i geodetkę Grażynę S. Obie zostały zatrzymane. "Rz" udało się
dotrzeć do mieszkańców, którzy własną działkę zastali otoczoną słupkami, a
księga hipoteczna ich gruntu zaginęła.


Urzędniczka Starostwa Powiatu w Pruszkowie Anna Z. i Grażyna S., geodetka z
Michałowic, zostały zatrzymane w grudniu ubiegłego roku. Anna Z. trafiła do
aresztu. Pracownicy sądu przyłapali je, gdy usiłowały wynieść dwa tomy ksiąg z
Archiwum Wydziału Ksiąg Wieczystych pruszkowskiego Sądu Rejonowego.
Zawiadomiono policję, a prokuratura w Pruszkowie wszczęła śledztwo.

- Kobietom postawiono zarzuty dokonania kradzieży dwóch ksiąg hipotecznych -
potwierdza rzecznik prokuratury okręgowej Maciej Kujawski. - Dodatkowo
Grażynie S. postawiono zarzut przygotowywania się do podrabiania dokumentów.
Znaleziono u niej czyste blankiety druków dotyczących gruntów. Teraz
pruszkowska prokuratura bada sprawę.

Za kradzież ksiąg hipotecznych grozi urzędniczkom do dwóch lat pozbawienia
wolności. Anna Z. z aresztu wyszła po wpłaceniu kaucji. Grażyna S. ma zakaz
wykonywania zawodu.

Jak ustaliliśmy, dokumenty z Sądu Rejonowego ginęły także wcześniej, a z ksiąg
hipotecznych były wyrywane kartki. Teraz afera gruntowa zaczęła zataczać
szersze kręgi. A miasto aż huczy od spekulacji. Czy Anna Z. działała na czyjeś
polecenie? I co na to jej pracodawca - starosta powiatu?
Badała zawodowo

Anna Z. pracuje na stanowisku inspektora w Wydziale Geodezji i Gospodarki
Nieruchomościami pruszkowskiego starostwa od początku 1999 roku. W Sądzie
Rejonowym została zatrzymana w godzinach pracy. Jak ustaliliśmy, do jej
zawodowych obowiązków należy m.in. badanie ksiąg wieczystych dotyczących
prowadzenia ewidencji gruntów.

- To wiązało się z koniecznością wglądu do ksiąg, a pracownica w ramach
obowiązków służbowych mogła dokonywać badań hipotecznych - informuje Elżbieta
Smolińska, starosta powiatu pruszkowskiego (PO).
- Dlatego mogła chodzić do sądu w godzinach pracy.

Starosta przyznaje, że aresztowaną urzędniczkę zna od wielu lat.

- Poznałam ją w trakcie sprawowania mandatu radnej podczas pierwszej kadencji
Rady Powiatu - wyjaśnia. Zapewnia, że nie wydawała Annie Z. poleceń
wykonywania poszczególnych zadań.

- Nadzór nad jej pracą sprawował naczelnik Wydziału Geodezji - tłumaczy.

Anna Z. jest na zwolnieniu lekarskim. Ma się leczyć do 3 marca. Choć niewielu
urzędników wierzy w nagłą chorobę Anny Z., Elżbieta Smolińska nie spieszy się
z dyscyplinarnym zwolnieniem pracownicy,

- Konsekwencje służbowe zostaną wyciągnięte po udowodnieniu jej konkretnych
zarzutów - zapewnia Smolińska. - Teraz trwa dochodzenie.
Przeszłość do wyjaśnienia

Samorządowcy przypominają dziś kontrowersyjną przeszłość starosty, związaną z
nieruchomościami. Okazuje się, że w latach 90. Smolińska prowadziła firmę
Rzeczoznawstwo, wyceniającą nieruchomości. Działalność gospodarczą Smolińska
łączyła z pracą na stanowisku naczelnika Wydziału Geodezji w pruszkowskim
Urzędzie Miasta!

- Na gruntach zna się jak mało kto w tym mieście - mówi jeden z urzędników. -
Nic dziwnego, że mnożą się teraz pytania. Bo starosta po prostu nie była wtedy
w porządku.

Prowadzenie firmy przez Smolińską wzbudzało wątpliwości ówczesnego prezydenta
Pruszkowa Euzebiusza Kiełkiewicza. W 1996 roku powołał komisję dyscyplinarną,
która miała wyjaśnić sprawę.

- Ustawa o pracownikach samorządowych mówi, że nie wolno wykonywać zajęć,
które mogłyby rodzić podejrzenie wykorzystywania stanowiska do celów
prywatnych i narażać pracownika na zarzut stronniczości. Dlatego musiałem
powołać komisję - mówi "Rz" były prezydent Euzebiusz Kiełkiewicz. - O opinię
poprosiliśmy wtedy profesora Michała Kuleszę. Ten stwierdził, że Elżbieta
Smolińska musi wybierać między pracą w urzędzie a prowadzeniem firmy. Wybrała
to drugie - wspomina prezydent.

Starosta Smolińska na temat prowadzenia firmy wypowiada się dziś bardzo
oszczędnie.

- Działalność gospodarczą łączyłam w ramach stosunku pracy w czasie, kiedy
było to prawnie dozwolone - twierdzi. - Nie zataiłam tego faktu przed
pracodawcą - zapewnia.

Były pracownik urzędu w Pruszkowie (nazwisko do wiadomości redakcji) mówi
tymczasem, że kiedy komisja dyscyplinarna postawiła Smolińską przed
koniecznością wyboru, ta od niekorzystnej dla siebie decyzji odwołała się do
Rady Miasta.

- Po prostu nie chciała ustąpić. Było to niesmaczne. Potem poszła na
zwolnienie lekarskie - przypomina urzędnik.

- To prawda, że się trochę z tych nerwów pochorowała - przyznaje Kiełkiewicz.
- Ale rozstaliśmy się za porozumieniem stron.

Elżbieta Smolińska nie chce rozmawiać na temat odejścia z Urzędu Miasta.
Zapewnia, że ze sprawą Anny Z. nie ma nic wspólnego.

Tymczasem dotarliśmy do państwa W. z Pruszkowa, którzy mają działkę przy ul.
Żbikowskiej. Ziemię wiele lat temu odziedziczyli po ojcu. Wprawdzie na razie
nie zamierzali na niej niczego budować, ale to, co niedawno odkryli, wprawiło
ich w osłupienie. Kilka tygodni temu podczas spaceru z psem pan W. zauważył,
że ich półtorahektarowy grunt jest podzielony i otoczony słupkami. Potem
okazało się, że księga wieczysta gruntu zaginęła.

- Od kilku tygodni próbujemy sprawę wyjaśnić. Trudno nam to wszystko
zrozumieć, a w urzędzie na razie niewiele mogliśmy się dowiedzieć. Czekamy na
konkretne odpowiedzi - mówią W.
Aneta Gawrońska
Wywietl reszt postw



Temat: pruszkow24.pl - Nowa "gazeta" w naszym mieście
Jak to sie mowi: krytykowac jest najlatwiej...no ale coz, pojde na latwizne i
skrytykuje...

Nie wiem, co wspolnego z gazeta ma pruszkow24, chocby i wersja internetowa ?
Praktycznie wszystko, co jest prezentowane, to przedruki, i to w dodatku malo
aktualne, z duzych tytulow prasowych. Wyobrazalbym sobie, ze przedruki moga byc
dodatkowym uzupelnieniem wlasnych tresci, jesli ktos chce sie mienic gazeta,
ale jaki jest sens opierania nowego medium na rzeczach wtornych...?
Ale pojade po kolei:

„AKTUALNOSCI”

Po pierwsze, po aktualnosciach spodziewalbym sie, ze beda aktualne – a juz
minimum przyzwoitosci wymaga podawanie daty ostatniej aktualizacji przy kazdym
newsie.
Po drugie, wybieralbym aktualnosci, ktore wiaza sie z zyciem przecietnego
mieszkanca Pruszkowa, a nie np. opowiesc o gansgterze, ktora tyle ma wspolnego
z Pruszkowem, ze do „Grupy Pruszkowskiej” nalezy, choc przestepstwa popelnia w
Warszawie..., czy o przkupnym adwokacie, ktory bronil m.in. klienta oskarzonego
przez prokurature w Pruszkowie...
Wrzucanie do „Aktualnosci” wszystkiego, co wyrzuca wyszukiwarka po wpisaniu
hasla „Pruszkow” nie ma chyba za duzego sensu ?
A przeciez mozna pojsc chyba na komende, dowiedziec sie o czyms, o czym nie
trabia gazety ogolnopolskie ? Albo do urzedu miasta. Albo do siedziby kablowki
dowiedziec sie o plany na przsyszlosc, albo do PSM, albo...jak rany, przeciez
mozna tak wymieniac jednym tchem prawie bez konca...albo do siedzib partii
przed wyborami, dowiedziec sie, jakie maja pomysly na Pruszkow, co sadza o
sprawie handlu gruntami w Pruszkowie...
Kazdy z tych tematow mozna rozwinac...albo do osob nadzorujacych budowe toru
kolarskiego...nie, ja nie bede wymienial, moze moje pomysly, wymyslane ad hoc,
nie sa najlepszymi z mozliwych, ale chyba i tak lepsze, niz odgrzewania starych
serwisow GW i Rzepy...a poza tym, jak juz chodzi o krotkie notki do
Aktualnosci, to mozna przeciez podzwonic, jesli sie nie chce chodzic ! Albo
maile powysylac...

Co najbardziej rzuca sie w oczy po wejsciu w aktualnosci ? Mini-plakat
informujacy o zblizajacym sie koncercie.
A moze, jesli mowimy o gazecie, warto by bylo np. zamiescic informacje skad
wyszedl pomysl akurat takiego koncertu, ile bedzie to kosztowalo (wielu
podatnikow, tak popierajacych jak i nie taki koncert chetnie by sie pewnie tego
dowiedzialo), kto odpowiadal za taki dobor wykonowacow (budzacy, przyznajmy
pewne kontrowersje), i co o tym sadza pruszkowiacy zaczepieni na ulicy ? Albo
chociazby klikajacy w sonde internetowa !!! Cokolwiek, tylko nie plakat bedacy
kopia innych wiszacych na plocie, chociaz nie w internecie...
Ale dosc o nieaktualnych i nieco od Sasa i Lasa Aktualnosciach, idzmy dalej...:
„Bezpieczenstwo” – jesli chodzi o notki, te przynajmniej lacza sie w jakis sens
i dotycza Pruszkowa. Tylko znowu sa staaaare i przedrukowane, bodajze poza
informacja o skuterach. Ale znowu, az sie prosi, zeby np. zacytowac
policjantow, co sadza i jak zamierzaja wykorzystac nowe srodki, czy 400
tysiecy zlotych to duzo, czy malo na te piesze patrole, i jak to sie przelozy
na bezpieczenstwo ? Czyli, ile razy czesciej bede mial szanse widziec patrol
policji na moim osiedlu ? A moze np. w dziale oprocz suchych informacji warto
by dodac informacje o dzielnicowych ? Jak sie z nimi skontaktowac, czego oni
oczekuja od mieszkancow, a czego mieszkancy od nich ? Przeciez nie odmowia
rozmowy ! Dlaczego komenda w Pruszkowie jest tak nisko oceniana i jakie sa
szanse na to, ze sie to zmieni ?

Dobra, tyle ile chodzi o dwa najwazniejsze dzialy.

Jesli chodzi o uwagi natury ogolnej, drazni mnie niekonsekwencja w ukladzie
podstron – jesli wyglad krotkich notek w Aktualnosciach i Bezpieczenstwie byl
w miare podobny (abstrakt + mozliwosc przeczytania wiecej i inne), to znowu
Edukacja powinna chyba trafic raczej do informatora podrecznego...; Sport zas
wola o pomste do nieba, choc wreszcie jest pierwsze miejsce, gdzie ktos zajal
sie sportem lokalnym...ale jak powinien w przyblizeniu chociaz wygladac serwis
sportowy, to mozna zobaczyc w dowolnym portalu.
Wywalibym Przeglad Prasy, a dodal np. Reportaze, albo Foto-Reportaze,
oczywiscie zwiazane z Pruszkowem.
Jedyna rzecz, jaka uznaje aktualnie (a marudzacy ze mnie, jak widac, sedzia) za
powyzej przecietnej, i rzeczywiscie fajna, to Historia Pruszkowa – dzial
powinien sie rozrastac, i mozna by jakos laczyc go zgrabnie z dzisiejszym
Pruszkowem...ile to postow i rozmow fascynatow przetoczylo sie przez nasze
forum, gdyby tak zebrac te tematy, nadac im jednolita forme (to wazne) i dodac
do dzialu, byloby to...hmm, dostatecznie, dostatecznie plus :))
Jesli chodzi o szate graficzna, troche za duzo bledow i niekonsekwencji, ale to
pewnie da sie najlatwiej poprawic.(Po diabla taka duza przerwa pod notka
pomiedzy „skomentuj” a „czytaj dalej” ? Powinno byc tak jak w dziale Historia
Pruszkowa, znczy sie odstep taki...).

I na koniec jeszcze jedna uwaga: Spersonalizowalbym gazete. Pokazal, kto ja
robi, czym sie zajmuje, dodal felietonistow stalych i nie, itp. itd.
Na poczatek, jesli srodki ograniczone, poszukac ludzi, ktorzy chetnie napisza
cos dobrego za darmo, albo pozwola juz wykorzystac swoje teksty (chocby i z
forum).
Wbrew pozorom, wiele osob znajacych sie na rzeczy (chociazby studiujacych
historie pruszkowa jako hobby) z pewnoscia z radoscia podzieliloby sie swoja
wiedza...
I coz jeszcze, nie zrazac sie malkontentami jak ja, tylko doskonalic, Panie,
ulepszac, Panie, pracowac ciezko...

Wywietl reszt postw



Temat: milionowe przewały starosty Smolińskiej (PO)
milionowe przewały starosty Smolińskiej (PO)
Starosta powiatu pruszkowskiego fałszuje księgi wieczyste kradnąć ludziom
działki!

"Rzeczpospolita" pisze (długie, ale warto przeczytać):

Prokurator bada sprawę kradzieży ksiąg wieczystych w Pruszkowie

HANDEL CUDZYMI GRUNTAMI?


W Pruszkowie wrze. Na wynoszeniu z Sądu Rejonowego dwóch tomów ksiąg
wieczystych przyłapano Annę Z., urzędniczkę Wydziału Geodezji tutejszego
starostwa, i geodetkę Grażynę S. Obie zostały zatrzymane. "Rz" udało się
dotrzeć do mieszkańców, którzy własną działkę zastali otoczoną słupkami, a
księga hipoteczna ich gruntu zaginęła.


Najpierw państwo W. zauważyli, że ktoś podzielił ich ziemię. Potem odkryli,
że księga wieczysta gruntu zginęła.
(c) ANDZREJ WIKTOR, JAKUB OSTAŁOWSKI
Urzędniczka Starostwa Powiatu w Pruszkowie Anna Z. i Grażyna S., geodetka z
Michałowic, zostały zatrzymane w grudniu ubiegłego roku. Anna Z. trafiła do
aresztu. Pracownicy sądu przyłapali je, gdy usiłowały wynieść dwa tomy ksiąg
z Archiwum Wydziału Ksiąg Wieczystych pruszkowskiego Sądu Rejonowego.
Zawiadomiono policję, a prokuratura w Pruszkowie wszczęła śledztwo.

- Kobietom postawiono zarzuty dokonania kradzieży dwóch ksiąg hipotecznych -
potwierdza rzecznik prokuratury okręgowej Maciej Kujawski. - Dodatkowo
Grażynie S. postawiono zarzut przygotowywania się do podrabiania dokumentów.
Znaleziono u niej czyste blankiety druków dotyczących gruntów. Teraz
pruszkowska prokuratura bada sprawę.

Za kradzież ksiąg hipotecznych grozi urzędniczkom do dwóch lat pozbawienia
wolności. Anna Z. z aresztu wyszła po wpłaceniu kaucji. Grażyna S. ma zakaz
wykonywania zawodu.

Jak ustaliliśmy, dokumenty z Sądu Rejonowego ginęły także wcześniej, a z
ksiąg hipotecznych były wyrywane kartki. Teraz afera gruntowa zaczęła
zataczać szersze kręgi. A miasto aż huczy od spekulacji. Czy Anna Z. działała
na czyjeś polecenie? I co na to jej pracodawca - starosta powiatu?

Badała zawodowo
Anna Z. pracuje na stanowisku inspektora w Wydziale Geodezji i Gospodarki
Nieruchomościami pruszkowskiego starostwa od początku 1999 roku. W Sądzie
Rejonowym została zatrzymana w godzinach pracy. Jak ustaliliśmy, do jej
zawodowych obowiązków należy m.in. badanie ksiąg wieczystych dotyczących
prowadzenia ewidencji gruntów.

- To wiązało się z koniecznością wglądu do ksiąg, a pracownica w ramach
obowiązków służbowych mogła dokonywać badań hipotecznych - informuje Elżbieta
Smolińska, starosta powiatu pruszkowskiego (PO).
- Dlatego mogła chodzić do sądu w godzinach pracy.

Starosta przyznaje, że aresztowaną urzędniczkę zna od wielu lat.

- Poznałam ją w trakcie sprawowania mandatu radnej podczas pierwszej kadencji
Rady Powiatu - wyjaśnia. Zapewnia, że nie wydawała Annie Z. poleceń
wykonywania poszczególnych zadań.

- Nadzór nad jej pracą sprawował naczelnik Wydziału Geodezji - tłumaczy.

Anna Z. jest na zwolnieniu lekarskim. Ma się leczyć do 3 marca. Choć niewielu
urzędników wierzy w nagłą chorobę Anny Z., Elżbieta Smolińska nie spieszy się
z dyscyplinarnym zwolnieniem pracownicy,

- Konsekwencje służbowe zostaną wyciągnięte po udowodnieniu jej konkretnych
zarzutów - zapewnia Smolińska. - Teraz trwa dochodzenie.

Przeszłość do wyjaśnienia
Samorządowcy przypominają dziś kontrowersyjną przeszłość starosty, związaną z
nieruchomościami. Okazuje się, że w latach 90. Smolińska prowadziła firmę
Rzeczoznawstwo, wyceniającą nieruchomości. Działalność gospodarczą Smolińska
łączyła z pracą na stanowisku naczelnika Wydziału Geodezji w pruszkowskim
Urzędzie Miasta!

- Na gruntach zna się jak mało kto w tym mieście - mówi jeden z urzędników. -
Nic dziwnego, że mnożą się teraz pytania. Bo starosta po prostu nie była
wtedy w porządku.

Prowadzenie firmy przez Smolińską wzbudzało wątpliwości ówczesnego prezydenta
Pruszkowa Euzebiusza Kiełkiewicza. W 1996 roku powołał komisję dyscyplinarną,
która miała wyjaśnić sprawę.

- Ustawa o pracownikach samorządowych mówi, że nie wolno wykonywać zajęć,
które mogłyby rodzić podejrzenie wykorzystywania stanowiska do celów
prywatnych i narażać pracownika na zarzut stronniczości. Dlatego musiałem
powołać komisję - mówi "Rz" były prezydent Euzebiusz Kiełkiewicz. - O opinię
poprosiliśmy wtedy profesora Michała Kuleszę. Ten stwierdził, że Elżbieta
Smolińska musi wybierać między pracą w urzędzie a prowadzeniem firmy. Wybrała
to drugie - wspomina prezydent.

Starosta Smolińska na temat prowadzenia firmy wypowiada się dziś bardzo
oszczędnie.

- Działalność gospodarczą łączyłam w ramach stosunku pracy w czasie, kiedy
było to prawnie dozwolone - twierdzi. - Nie zataiłam tego faktu przed
pracodawcą - zapewnia.

Były pracownik urzędu w Pruszkowie (nazwisko do wiadomości redakcji) mówi
tymczasem, że kiedy komisja dyscyplinarna postawiła Smolińską przed
koniecznością wyboru, ta od niekorzystnej dla siebie decyzji odwołała się do
Rady Miasta.

- Po prostu nie chciała ustąpić. Było to niesmaczne. Potem poszła na
zwolnienie lekarskie - przypomina urzędnik.

- To prawda, że się trochę z tych nerwów pochorowała - przyznaje
Kiełkiewicz. - Ale rozstaliśmy się za porozumieniem stron.

Elżbieta Smolińska nie chce rozmawiać na temat odejścia z Urzędu Miasta.
Zapewnia, że ze sprawą Anny Z. nie ma nic wspólnego.

Tymczasem dotarliśmy do państwa W. z Pruszkowa, którzy mają działkę przy ul.
Żbikowskiej. Ziemię wiele lat temu odziedziczyli po ojcu. Wprawdzie na razie
nie zamierzali na niej niczego budować, ale to, co niedawno odkryli, wprawiło
ich w osłupienie. Kilka tygodni temu podczas spaceru z psem pan W. zauważył,
że ich półtorahektarowy grunt jest podzielony i otoczony słupkami. Potem
okazało się, że księga wieczysta gruntu zaginęła.

- Od kilku tygodni próbujemy sprawę wyjaśnić. Trudno nam to wszystko
zrozumieć, a w urzędzie na razie niewiele mogliśmy się dowiedzieć. Czekamy na
konkretne odpowiedzi - mówią W.

Aneta Gawrońska Wywietl reszt postw

 

 


 

 
Copyright 2003. Ether Fields